|
|
|
|
 |
|
|
|
|
| Szkoły dla głębiej upośledzonych umysłowo potocznie nazywane są "Szkołami Życia". Celem jest przygotowanie uczniów do funkcjonowania w życiu codziennym oraz w miarę możliwości w życiu społecznym. Dla nas wychowawców, te dzieci, obok naszych rodzin, są wszystkim. Dla tych z nich, które zostały zostawione przez swoich rodziców, my i ta placówka jesteśmy całym światem. I jedyną szansą na to, żeby kiedyś rozpoczęły życie poza jego marginesem... Wysokie koszty terapii, środków dydaktycznych, nie mówiąc już o programach i wyjazdach tak ważnych w leczeniu, powodują, że bez wsparcia ludzi z zewnątrz placówka nie będzie w stanie się utrzymać. Prosimy Was o pomoc i dziękujemy. To Wy dajecie tym dzieciom uśmiech i szansę na lepszą przyszłość. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
autyzm |
|
|
|
|
blog Rafała Motriuka - fragmenty |
|
|
|
|
Autyzm jest zaburzeniem umiejętności społecznych i komunikacyjnych. Dzieci z autyzmem często zachowują się dziwnie, sprawiają wrażenie niegrzecznych i nie reagują na upomnienia. Mają trudności ze zrozumieniem języka; nie potrafią przewidzieć konsekwencji swoich zachowań.
Rafał Motriuk to dziennikarz i publicysta, ojciec trzyletniej Neli i sześcioletniego Bartka, autysty. Poniżej wybrane zapisy z jego bloga "Autyzm: dziennik ojca", poświęconego jego synowi.
|
| Zaprzeszłość - 10 stycznia 2006 |
03 października 2007 (17:22)
Słowo "szok" nie oddawałoby dobrze mojego stanu, gdy po raz pierwszy usłyszałem słowo "autyzm" jako określenie choroby mojego syna. Właściwie jedyne, co pamiętam z tamtej chwili to poczucie wbicia w fotel. Albo raczej doznanie, którego doświadcza się w wagoniku kolejki wysokogórskiej w wesołym miasteczku, gdy dojeżdża ona do najwyższego punktu, a potem gwałtownie zaczyna zjeżdżać w dół. Stromizna jest potężna, człowiek ma wrażenie, że właściwie spada i nie ma nad tym spadaniem żadnej kontroli.
|
| Zaprzeszłość: styczeń-marzec 2006 |
05 października 2007 (23:15)
Początek roku 2006 był ogromnym wyzwaniem. Czuliśmy się, jakby ktoś wyciągnął nam dywan spod nóg. Najpierw przerażenie i retoryczne pytania o przyszłość. Poinformowanie rodziny. Potem rzuciliśmy się na literaturę i internet. W Wielkiej Brytanii dosyć sprawnie działa Krajowe Towarzystwo Autystyczne (NAS) toteż w ciągu kilku godzin można uzyskać pierwsze niezbędne informacje. Kilka tygodni i klika książek później
|
|
|
przyszłość zaczęła jawić się jako bardzo ciężka, ale za to dużo bardziej klarowna. Będzie mnóstwo pracy z terapią nie gwarantującej niestety rezultatów. Długie godziny żmudnych ćwiczeń. Zaczęliśmy od razu.
Bartek siedział na małym krzesełku w zamkniętym pokoju tylko ze mną. Wyrywał się, chciał uciekać lub wyłączał się zupełnie. Brałem, zgodnie z instrukcją, jego twarz w dłonie i mówiłem "Bartek, zrób to, co ja" i przykładałem palec do nosa. Usiłowałem nauczyć go prostej czynności naśladowania. Reakcja Bartka, dziecka 3,5-letniego, była zerowa. Wprowadziliśmy więc system nagród - za każde poprawnie wykonane ćwiczenie, jedna czwarta cukierka M&M. Podziałało. Po kilku dniach (a może kilku tygodniach) Bartek dotykał ręką nosa. Byliśmy w siódmym niebie, choć wiedzieliśmy, że przecież rówieśnicy Bartka potrafili już opowiadać o tym co się wydarzyło w przedszkolu. Różnica była kolosalna.
Za każdym razem badając granice swojej cierpliwości, robiliśmy dwa, trzy razy dziennie nasze "lekcje". Pomagały nam znalezione przez londyńską prasę polskie specjalistki Katarzyna i Jola (dzięki!). Postępy były znikome, ale zauważalne. Aż wreszcie, po czwartym chyba tygodniu powtarzania schematu ćwiczenie-cukierek w górnej czwórce Bartka zauważyliśmy potężny ubytek.
|
|
| Część druga - Przeszłość, styczeń 2007 |
25 października 2007
Rytuał wieczorny: kąpiel z dużą ilością zabawek i chlapania (jedno z ulubionych słów Bartka to "splash", czyli po angielsku "chlap"), protesty przy myciu głowy, szorowanie zębów (po którym zawsze mam na palcach wyraźne ślady ukąszeń), bieg nago z łazienki do pokoju i ubieranie piżamy.
|
|
|
|
|
|
|